Zimowy atak szczytowy

Rozpoczął się atak szczytowy na Broad Peak! Polacy mają już we środę lub w czwartek szansę dołożyć kolejny ośmiotysięcznik do kolekcji szczytów zdobytych po raz pierwszy zimą. Do tej pory jako pierwsi weszli na osiem z dziesięciu zdobytych o tej porze roku ośmiotysięczników w Himalajach. Jeszcze nie udało im się to w Karakorum, gdzie aż do tej zimy żaden człowiek nie stanął na wierzchołku ośmiotysięcznika. Ubiegł ich jednak międzynarodowy zespół złożony z Włocha Simone Moro, Kazacha Denisa Urubko i Kanadyjczyka Cory Richardsa, który już 2 lutego po zaledwie miesiącu działania w górach wszedł na Gasherbrum II (8035 m n.p.m.). W Karakorum niezdobyte zimą pozostały więc już tylko Broad Peak, Gasherbrum I i druga góra Ziemi, K2. Polska wyprawa tkwi w bazie pod Broad Peakiem (8047 m n.p.m.) już od połowy stycznia (a część uczestników nawet od początku stycznia).

O jej kulisach, idei całego programu Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015, charakterystyce himalaizmu zimowego i jego historii w polskim wydaniu pisałem w „Przekroju” w artykule „Powrót lodowych wojowników”. Nie będę więc tych kwestii powtarzał. Co jednak działo się już po opublikowaniu tego tekstu.

Polakom nie udało się wstrzelić z atakiem szczytowym w zaskakująco sprzyjające warunki, jakie panowały w Karakorum na początku tej zimy. Nie zdążyli założyć ostatniego obozu, a także odpowiednio do wejścia na szczyt się zaaklimatyzować. Zespół Moro-Urubko-Richards wykorzystał w tym celu właściwie ostatni moment i dotarł na szczyt już w czasie załamania pogody, gdy rozpętało się na górze śnieżne piekło. Ich zejście pełne przeciwności, niebezpiecznych przygód, niemal o włos od dramatu (trudności ze znalezieniem obozu po zejściu ze szczytu, lawina, która porwała Urubko i Richardsa oraz dwa upadki tego ostatniego do szczelin w lodowcu) przejdzie z pewnością do legendy himalaizmu. „Byłem gotowy na śmierć” – mówił po zejściu Urubko, uznawany za jednego z najlepszych himalaistów świata, a tym samym – nie będzie przesadą stwierdzić – jednego z najtwardszych ludzi w ogóle.

Polacy musieli przeczekać kolejne tygodnie burz i huraganowych wiatrów, które doszczętnie zniszczyły obóz II, porywając nie tylko namiot, ale także cały sprzęt w nim zdeponowany, co oznaczało dla wyprawy nie tylko wielotysięczne straty, ale przede wszystkim dodatkowy ciężki wysiłek na odbudowę obozu II, a potem założenie „trójki” na wysokości 7150 m n.p.m.

Wiatr, który dokonał takich spustoszeń musiał wiać z prędkością 200 km/h. W samej bazie u podnóża szczytu osiągał prędkość 140 km/h. Po chwilowej poprawie, którą grupa wykorzystała na wyjścia aklimatyzacyjne i budowę kolejnych obozów, znowu powróciła fatalna niepogoda. Dopiero w tym tygodniu wiatr ma zelżeć.

Od kierownika wyprawy, Artura Hajzera i jednego z uczestników, Rafała Froni, nadeszły wczoraj wieści:

Wiedzieliśmy ze wstępnych i ostrożnych zapowiedzi Karla Gabla, że w rozpoczynającym sie tygodniu należy sie spodziewać okna pogodowego odpowiedniego do ataku na szczyt.

Mowa była o 4-5 dniach. Najnowsze aktualizacje dają 2 dni: wtorek i środę. Czyli jak to w Karakorum bywa z okna zrobił się lufcik, ale pamiętamy też, że prognoza prognozą, a w górach może być różnie.

Tak czy owak, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że atak czas zacząć! Zamierzamy ruszyć w dwóch grupach:
– w poniedziałek 4 lub 5 osób
– we wtorek 4 lub 5 osób
Według otrzymanych, najnowszych prognoz sytuacja w kopule szczytowej jest następująca:
-poniedziałek – wiatr 60-100 km/h przy dużym zachmurzeniu
-wtorek – wiatr 40km/h przy częściowym zachmurzeniu
-środa – wiatr 20km/h !!!! przy częściowym zachmurzeniu
-czwartek- wiatr 40km/h słonecznie
-piątek – wiatr rano ok 70km/h w późniejszych godzinach na wzrosnąć – musimy schodzić!!!

W poniedziałek ok godz. 5 rano z bazy do C2 wyrusza pierwsza grupa:
leader Artur Hajzer, Robert Szymczak, Krzysztof Starek, Ali Sadpara, Ali Raza.

Ich plan to C2, następny dzień C3 i w środę pierwsza próba ataku szczytowego.
Według jednej prognozy temperatura w kopule wyniesie -42 st., według innej -57 stopni.
Również w poniedziałek startuje samotnie Marcin Kaczkan, którego celem jest C1, we wtorek ma dotrzeć do C2 i tu połączyć się z grupą drugą.

We wtorek wyrusza do C2 druga grupa w składzie:
Rafał Fronia, Jarek Gawrysiak.
Plan grupy 2 to dojście do C3 w środę i próba ataku szczytowego w czwartek.
Trzymajcie kciuki.

Pozostaję więc trzymać kciuki, jak to w górach nie tylko za zdobycie szczytu, ale przede wszystkim, aby z sukcesem czy bez wszyscy atakujący szczyt zeszli z niego cało. Bez urazów i odmrożeń, o które przy tak nieziemsko niskich temperaturach naprawdę łatwo. Jak widać wyzwanie jest ogromne i nawet przy lekkim wietrze zdobycie Broad Peaku zimą będzie bardzo trudne. Ukoronowałoby ono jednak ogromy wysiłek organizacyjny i logistyczny Hajzera i pozostałych członków wyprawy, a także i przede wszystkim wynagrodziło olbrzymi wycisk fizyczny, jaki dostali już himalaiści w ciągu tych dwóch miesięcy w Karakorum.

To pierwsza od lat polska wyprawa zimowa, której szanse na ostateczny sukces są tak duże. Od 2005 roku, kiedy na tybetańskiej Shishapangmie zimą stanęli jako pierwsi uczestnicy polskiej wyprawy, Piotr Morawski i Simone Moro, do sukcesu ani podczas próby na Nanga Parbat ani podczas poprzedniej zimowej wyprawy na Broad Peaku nie było tak blisko.

To niepowtarzalna szansa, żeby polski himalaizm wrócił do światowej czołówki, nawiązał do epoki swoich największych sukcesów z lat 80.

2 myśli w temacie “Zimowy atak szczytowy

  1. Bartek Dobroch

    Informacja z ostatniej chwili, która nadeszła już po opublikowaniu przeze mnie powyższego posta na blogu:Poczatek ataku szczytowego nie wyglada dobrze.Sytuacja pogodowa na stokach góry diametralnie sie zmienila.Aktualnie w C2 szaleje wicher wiejacy z pretkoscia 100 km/h, ale nie to jestnajgorsza informacja.Po dotarciu do C2 grupa szturmowa natknela sie na rozszarpany namiot.Sytuacja w C2 wyglada nastepujaco: Artur Hajzer i Ali Raza oraz Ali Sadpara próbujarozstawic przyniesiony namiot, Robert i Krzysiu okupuja resztki namiotuwykorzystujac go jako plachte biwakowa. Takze czeka ich ciezka noc.Prognozy na kolejne dni wprowadzaja korekty wiatru, Choc optymistyczne wiesci odmeteo Piotra sa niezle, to Karl Gabl pisze o wzroscie sily wiatru – wtorek 70 km/h,sroda z zaopowiadanych 20 do 45 km/h, a czwartek – ponad 70 km/h.Aktualnie Marcin Kaczkan który znajdje sie w C1 ma podobna sytuacje, namiot zostalpowaznie uszkodzony.Czekamy na dalsze informacje z góry.Co do naszego jutrzejszego wyjscia – siedzimy i glówkujemy, prognoza na czwartekpraktycznie odbiera nam szanse na atak, ale jak brzmi motto wyprawy – Nadziejazamarza ostatnia. Na chwile obecna decyzja jest taka, ze wyruszymy jako support abyodbudowac C2, takze wyniesiemy nowy (juz trzeci) namiot i najpotrzebniejsze rzeczy.Trzymajcie kciuki, my lapiemy za wiatromierz.Z bazy,Rafal Fronia

    Odpowiedz
  2. ~program Samoobrony

    Lepper jak byly bokser bedzie promowal boks ,noge i szable to zawsze sporty uzyteczne w Polskiej rzeczywistosci

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *