Kataloński dublet w Zakopanem

Bez najazdu kibiców i szturmu dziennikarzy, we mgle, na zmienionej z powodu panujących warunków trasie odbyła się w sobotę w Tatrach jedna z najbardziej prestiżowych imprez sportowych, które w ostatnich latach zorganizowało miasto Zakopane – finał Pucharu Świata w skialpinizmie.

Po raz pierwszy w historii tej dyscypliny najważniejszy cykl zawodów zakończył się poza Alpami. Taką rangę miał w tym roku XIV Memoriał Piotra Malinowskiego, zawody, które tradycyjnie od lat kończą także Puchar Polski i cały sezon w dyscyplinie znanej w Polsce także pod alternatywną nazwą narciarstwo wysokogórskie. Ich patronem jest zmarły w 1995 r. Piotr Malinowski, były naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, prekursor nowoczesnego skialpinizmu pod Tatrami..

Narciarstwo wysokogórskie to połączenie biegu narciarskiego, zjazdów i elementów wspinaczki. Z tymże bieg odbywa się tu wyłącznie pod górę na przypominających nieco narty zjazdowe, ale kilkakrotnie od nich lżejszych nartach turowych zaopatrzonych w wiązania z ruchomą piętką i foki – moherowy lub syntetyczny pasek przyklejany do ślizgów celem umożliwienia podbiegów i zdzierany jednym ruchem z nart przed zjazdem, a ten ma miejsce zazwyczaj w terenie znacznie trudniejszym od tras, na których ściga się narciarz alpejski. Prowadzi często stromymi żlebami, nieprzygotowanymi stokami. Nie inaczej jest na tradycyjnej trasie Malinowskiego, która przebiega przez pięć przełęczy w Tatrach: Liliowe, Świnicką, Karb, Zawrat do Pięciu Stawów i Kozią z powrotem na Halę Gąsienicową. Niestety w przeprowadzeniu finału Pucharu Świata na takiej trasie przeszkodziła w tym roku kapryśna tatrzańska zima. Najpierw zawody były zagrożone z powodu małej ilości śniegu w górach i oblodzenia żlebów, następnie do wzmożonych wysiłków organizatorów zmusił zeszłotygodniowy opad śniegu, najintensywniejszy w ciągu całej zimy w Tatrach. Skialpinizm jest dyscypliną, w której ogromna odpowiedzialność za bezpieczeństwo startujących zawodników spada na organizatorów. – Musi się ktoś na tym znać, bardzo roztropnie wyznaczać trasę, dostosowywać ją do pogody, warunków, przewidywać też zmiany temperatury – tłumaczy najlepszy polski narciarz wysokogórski, Andrzej Bargiel. Kwestie bezpieczeństwa są szczególnie podkreślane od wypadku podczas Igrzysk Olimpijskich w Turynie, gdzie skialpinizm przymierzany od kilku lat do roli dyscypliny olimpijskiej debiutował jako konkurencja pokazowa. Wywołana przez filmujący zawody helikopter lawina porwała tam 15 zawodników, m.in. Bargiela. Na szczęście skończyło się na strachu i lekkich obrażeniach.

Ze względu na ogłoszony wysoki trzeci stopień zagrożenia lawinowego zdecydowano się także zmienić trasę tegorocznego „Malinowskiego”. Jedyną bezpiecznym wariantem było wyznakowanie trasy zawodów w otoczeniu tras narciarskich na Kasprowym Wierchu. Z Kalatówek prawie dwustu zawodników ruszyło ze startu wspólnego przez Halę Goryczkową na szczyt Kasprowego Wierchu, na którym było przepinka do zjazdu do Kotła Gąsienicowego. Najlepsi zawodnicy mimo panującej mgły zjeżdżali na krechę wprost do Kotła, co wymaga pewnej odwagi na ciężkich nartach zjazdowych, a w lekkich jak listewki nartach i nie przypominających wielkich butów narciarskich karbonowych butkach o wadze 700 gramów wydaję się być czystym szaleństwem. Tak jak i czas, w którym czołówka Pucharu Świata pokonała trasę złożoną jeszcze z podbiegu na Kasprowy Wierch, zjazdu tym razem do dołu Kotła Goryczkowego i jeszcze jednego podbiegu na królewską górę polskich narciarzy oraz długiego zjazdu na Halę Gąsienicową aż pod Schronisko Murowaniec, gdzie wyznaczono metę zawodów. Pierwszą trójkę mężczyzn na mecie dzieliły sekundy doliczone do czasu 1 godziny i 5 minut. Wygrał trochę niespodziewanie Włoch Damiano Lenzi, jedenasty zawodnik całego cyklu Pucharu Świata w tym sezonie, pokonując dwóch Francuzów Wiliama Bon Mardiona i Didiera Blanca, których na mecie dzieliły setne sekundy. Faworyzowany Włoch Matteo Eydallin, zwycięzca Memoriału Malinowskiego sprzed roku i do soboty lider Pucharu Świata, który bardzo ostro ruszył na pierwszym podbiegu, wycofał się na trasie z zawodów z powodów zdrowotnych. Kosztowało go to spadek na 4. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, który zdobył ostatecznie piąty w Zakopanem znakomity hiszpański skialpinista, 24-letni Kilian Jornet Burgada, wyprzedzając w punktacji Bon Mardiona i Szwajcara Martina Anthamattena. Warunki w czołówce światowego skialpinizmu dyktują od kilku lat cztery nacje: Włosi, Francuzi i Szwajcarzy oraz właśnie Hiszpanie, a właściwie Katalończycy, bo to właśnie w katalońskich Pirenejach wychowano takie talenty, jak Jornet i genialna Mireia Miró Varela. 23-latka królowała niepodzielnie w tegorocznym Pucharze Świata, co udowodniła też zwyciężając w Zakopanem z czasem zaledwie o 8 minut gorszym od najlepszych w rywalizacji męskiej. O tym, jak długo można pozostawać w tym sporcie w światowej formie, świadczy drugie miejsce podium, które zajęła 20 lat starsza od Miró matka trójki dzieci, Szwajcarka Nathalie Etzensperger. Trzecia była Francuzka Leatitia Roux. Te dwie zawodniczki zamieniły się tylko miejscem na podium także w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Najlepsza z Polek, Klaudia Tasz, zajęła 11. miejsce. Wśród mężczyzn 17. był pauzujący z powodu choroby przez większą część sezonu Andrzej Bargiel. Puchary Polski zdobyli Tasz oraz Jacek Żebracki. Ceremonia wręczenia najważniejszych trofeów w krajowym i światowym skialpinizmie odbyła się w sobotni wieczór w zakopiańskim Hotelu Hyrny.

Mimo kłopotów z tatrzańską aurą i pozbawionej praktycznie elementów technicznych zastępczej trasy zawodów Międzynarodowa Federacja Narciarstwa Wysokogórskiego ISMF pochwaliła organizatorów. – Już nam zaproponowali Mistrzostwa Świata – mówi kierownik trasy na tegorocznym „Malinowskim” Grzegorz Bargiel. – To niszowa dyscyplina, ale w ciągu ostatnich dwóch-trzech lat bardzo dynamicznie się u nas rozwija, może nie w sensie sportowym, ale przede wszystkim amatorskim. Ludzie oszaleli na punkcie chodzenia na nartach po górach – dodaje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *