„Góra stracona” – przypisy

Minęła 60. rocznica zdobycia przez Edmunda Hillary’ego i Tenzinga Norgaya Mount Everestu. Smutnej w gruncie rzeczy współczesności na najwyższej górze świata poświęciłem już tekst „Góra stracona”, który można przeczytać w aktualnym wydaniu Tygodnika Powszechnego. Do niego jeszcze kilka przypisów.
Nazwałem to, co się dziś dzieje na górze: wysokogórskim freak show, w którym o miano największych dokonań i poklask medialny wynagradzający hojność darczyńców rywalizują np. pary biorące ślub na wierzchołku czy 80-letni Japończyk po czterech operacjach serca.
Co ciekawe, Yuichiro Miura to ten sam facet znany z filmu dokumentalnego „Człowiek, który zjechał z Everestu”, nagrodzonego niegdyś Oscarem i opowiadającego o tym, jak to… nie zjechał on ze szczytu. Próba miała faktycznie miejsce, ale zaledwie z ponad Przełęczy Południowej i nieomal skończyła się tragicznie, zwłaszcza że, jak to ze sfilmowanych scen wynika… nie umiał on specjalnie dobrze jeździć na nartach. Oceńcie zresztą sami: http://www.youtube.com/watch?v=MzQ1wfuE4q4
Nie wiem czy Miura rozpoczął ten swoisty freak show, ale na pewno on go właśnie najdłużej kontynuuje. Można podziwiać osiągnięcie 80-latka, ale należy ono przede wszystkim do działu zmagań z samym sobą, które z alpinistycznymi osiągnięciami niewiele mają wspólnego. Na Everest wychodzi się także dla zamanifestowania czegoś, przełamania pewnych granic nie tylko fizycznych, ale też kulturowych. To być może prowadziło na szczyt Pakistankę i Saudyjkę, które także osiągnęły go w tym roku jako pierwsze kobiety swoich krajów, znanych z tego, że kobiety mają w nich wyjątkowo pod górę, jak w żadnych być może innych krajach na świecie.
Wśród Everestowych „rekordzistów” są niepełnosprawni, w tym niewidomy mężczyzna, a także inny, poruszający się o dwóch protezach, najmłodszy zdobywca miał 13 lata, a wśród kobiet odpowiednio najmłodszą była 15-latka, a najstarszą 73-latka. Ale wśród nietypowych osiągnięć, wychodzących nieco poza ramy alpinizmu, miały tam też miejsce wyczyny, które mieszczą się jak najbardziej w kategorii „sportowe”: dokonany przez Francuzów pierwszy lot na paralotni ze szczytu, zjazd Słoweńca Davo Karničara na nartach bez ich odpinania z wierzchołka aż do podstawy czy Włocha Marco Siffrediego na snowboardzie. Dołączył do nich słynny już Rosjanin Walery Rozow, skoczek BASE, który – nie z samego szczytu oczywiście, to bowiem niemożliwe – ale skoczył z wysokości 7200 m w kombinezonie wingsuit umożliwiającym oddalenie się od ściany na bezpieczną odległość i ze spadochronem.

***

Simone Moro i Ueli Steck są faktycznie wyjadaczami w Dolinie Khumbu i na samym Evereście. Moro zdobył Everest już 5-krotnie, dokonał m.in. trawersu szczytu z południa na północ schodząc ze szczytu do bazy w zaledwie 4 godz. W 2001 r. na pobliskim Lhotse przerwał wspinaczkę na wysokości 8000 m, by odszukać i ratować brytyjskiego alpinistę Toma Mooresa. Ueli Steck to wspinacz nieziemski, słynący z niebywałej szybkości w pokonywaniu wielkich ścian alpejskich, takich jak północne urwiska Eigeru, Matterhornu i Grandes Jorasses, który ten styl zaczął stosować w ostatnich latach w Himalajach. W 2005 r. w ramach wyprawy Khumbu-Express dokonał pierwszego solowego przejścia ścian potężnych sześciotysięczników: wschodniej Taboche (6515 m) i północnej Cholatse (6440 m). W 2008 r. wraz z innym Szwajcarem Simonem Anthamattenem dokonał pierwszego przejścia północnej ściany Tengkangpoche (6500 m), za co otrzymał nagrodę Złotego Czekana.

***

Szerpowie mieszkają także w rejonach Rolwaling i Helambu w Nepalu. Do doliny Khumbu migrowali przez przełęcz Nangpa La – tą samą, przez którą do dziś Tybetańczycy uciekają ze swojego kraju przed trwającymi już także ponad 60 lat od czasu chińskiej inwazji represjami. Wśród zwierząt, które hodują, są przede wszystkim jaki oraz dzo, mieszanka jaków (samice nazywane są nakami) z bydłem domowym, na którą sami Szerpowie mówią dzopkjo. Hodują te przystosowane jedynie do wysokogórskiego klimatu i trudnych warunków ssaki dla mleka i masła – używanych przez nich także jako składniki do sporządzania tradycyjnej słonej tybetańskiej herbaty – nieco łykowatego mięsa, ale przede wszystkim jako zwierzęta pociągowe. Z roślin na niższych wysokościach uprawiają głównie ziemniaki.

***

Tenzing Norgay pochodził z Thame, maleńkiej wioski leżącej pół dnia drogi ze „stolicy” Szerpów Namcze Bazar w kierunku zachodnim, na szlaku na przełęcz Trashi Labtsa, przez którą prowadzi droga do sąsiedniej krainy Rolwaling. Byłem 10 lat temu w Thame, stoi tam ciągle domeczek, w którym wychowywał się mały Tenzing. Niepozorny, nie ma na nim żadnej tablicy, nic nie świadczy o tym, że to dom zdobywcy. Jak piszę, Tenzing wychował się tam, bo urodził gdzie indziej, w drodze. Jego matka była akurat w trakcie pielgrzymki na wschodzie Nepalu. Co ciekawe z Thame pochodzili także inni dwaj najsłynniejsi po Tenzingu spośród szerpańskich przewodników Sungdare (ten, który skoczył z mostu lub też z niego spadł) i Anga (21-krotny zdobywca Everestu).
Z ciekawszych wypraw, Tenzing Norgay towarzyszył także słynnemu archeologowi Giuseppe Tucciemu w jego poszukiwaniach i badaniach prowadzonych w Tybecie i był ponoć jedynym, który umiał znaleźć porozumienie z ekscentrycznym i krewkim naukowcem. Podczas wyprawy na Nanda Devi wraz z Francuzem Louisem Dubostem wspiął się na zdobyty po raz pierwszy przez Polaków w 1939 r. jej wschodni wierzchołek. Na wyprawę Hunta (podczas której osiągnął wierzchołek wraz z Hillarym) wyruszał jako ówczesny światowy rekordzista wysokościowej wspinaczki, gdyż podczas pierwszej z dwóch szwajcarskich wypraw w 1952 r. wspiął się wraz Raymondem Lambertem na wysokość 8600 m.

***

Dla Szerpów Everest to nie Everest, chyba że w rozmowach z białymi klientami, ani też nie Czomolungma, jak nazywają najwyższą górę świata Tybetańczycy, ale Sagarmatha, czyli „Bogini Matka Ziemia”.

2 thoughts on “„Góra stracona” – przypisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *